Brak prądu w praktyce, czyli elektryczna głodówka

W styczniu tego roku nie mieliśmy prądu ponad 2 dni… To bardzo ciekawe doświadczenie: z jednej strony wspaniała cisza (też energetyczna), spowolnienie, ale z drugiej brak wody, ciepła; u niektórych, być może, też brak żywności. Dobre doświadczenie, aby na SERIO (!!!) pomyśleć o zabezpieczeniu na taką sytuację, gdyby trwała dłużej.

Mieszkamy na wsi. Noce były mroźne, dni z lekkim przymrozkiem. Ludzie różnie sobie radzili, ale są sprawy, o których się zupełnie nie myśli, bo przyzwyczailiśmy do różnych gadżetów i ich nie widzimy.

Poniżej moje obserwacje, abyście byli świadomi, co znaczy dłuższy brak prądu w praktyce:

  1. Brak wody, bo prawie każdy ma jakąś pompę, która ją pompuje i potrzebuje prądu.
  2. Brak ogrzewania (lub tylko częściowe), bo znowu prawie każdy ma jakąś pompkę w piecu niezależnie od tego czy ogrzewa węglem, drewnem, czy gazem.
  3. PV zasłonięte śniegiem dały za mało energii, aby zasilać wystarczająco długo te powyżej wspomniane pompy. A bateria nie zdała egzaminu, bo było słabo ze słońcem i ją ładujemy i rozładujemy cały czas, a więc, gdy prąd wyłączyli, była naładowana w 20%.
  4. Agregaty zwykle trochę pomagały, ale z paliwem na dłużej już gorzej – potrzebne są większe zapasy – pytanie jak przechowywać? Ponadto, agregat jest za ciężki, aby go mogła przenieść słaba osoba, a więc musi być zainstalowany w strategicznym miejscu… Nie wiem nawet czy byłabym w stanie go uruchomić sama, bo też wymaga to siły.
  5. Nic nie można kupić, bo ani kasy, ani wagi nie działają. W mniejszych sklepikach znajomi ważyli na oko. Niektóre sklepy miały agregaty, ale nie działało wi-fi, więc tylko gotówka. A ludzie się przyzwyczaili do kart, więc zero zakupów z kartą.
  6. Facet nie mógł wyjechać samochodem z domu, bo automatyczna brama się nie otworzyła.
  7. Grupa ludzi została “złapana” w sklepie, bo automatyczne drzwi się nie otworzyły.
  8. Pompa się spaliła, bo były duże wahania prądu lub był i nie było…, lub jedna faza.
  9. Nie można wyciągnąć gotówki z automatu…, a więc bez gotówki w skarpecie ani rusz.
  10. Lodówka i zamrażarka nie działają.

Tak więc teoria, że się wie, co robić… sprawdziła się w praktyce, no, może w 50 %…, ale to był krótki czas.

MAM NADZIEJĘ, ŻE TE DOŚWIADCZENIA POZWOLĄ WAM/NAM PRZYGOTOWAĆ SIĘ LEPIEJ NA DŁUŻSZY CZAS BEZ PRĄDU. Piszcie i dzielcie się swoimi doświadczeniami.

(Opracowała: Jadwiga Łopata)

Zapraszamy do współpracy z Do Prawdy! Kontakt: kontakt@doprawdy.info