Dążenie do wygody na bazie ekonomii kłamstwa.

PO KTÓREJ STRONIE JESTEŚ?

W dążeniu do wygody nie ma nic złego. Każdy żywy organizm dąży do dobrostanu, unika bólu i maksymalizuje przyjemność. Środowisko limituje w naturalny sposób te tendencje, bo albo jest za mało jedzenia, albo czyha jakiś drapieżnik, albo zima jest za surowa. Życie z natury jest więc zaledwie wystarczająco dobre. My jednak jesteśmy na tyle sprytni, że tworząc cywilizację oszukaliśmy ten mechanizm. Mamy na przykład (w większości) pod dostatkiem wysokokalorycznego jedzenia. Wydawałoby się – idealna sytuacja. Ale nasze ciało nie jest przygotowane na idealne warunki, tylko na warunki względnego niedoboru. Dlatego właśnie objadamy się bez umiaru i tyjemy na potęgę. Gonienie za wygodą nie jest ani dobre ani złe – samo w sobie. Teraz jednak stało się naszym przekleństwem i w sensie zdrowotnym i środowiskowym. Krótko mówiąc: co za dużo to niezdrowo. A jest zdecydowanie za dużo. Za dużo wszystkiego! Wygoda jest tutaj tylko skrótem myślowym. 

Dominująca obecnie ekonomia to ekonomia kłamstwa. Jej symbolem jest dług, który jest zamiatany pod dywan. Podstawowy mechanizm to eksternalizacja kosztów, czyli innymi słowy zadłużanie się, bez świadomości, że to robimy. W końcu trzeba będzie spłacić te długi i to będzie bardzo bolało. To się nazywa ekonomia prawdy. Przyroda nalicza nam odsetki w postaci zmian klimatu i wymierania życia. A w związku z tym, że zależymy od przyrody, to nie unikniemy spłaty długu. Spłacenie swoich długów będzie się wiązało z obniżeniem standardu życia (choć niekoniecznie jakości życia) – to jest elementem stanięcia w prawdzie wobec tego, co jest.   

(Opracował Ryszard Kulik)

Zapraszamy do współpracy z Do Prawdy! Kontakt: kontakt@doprawdy.info