Wiatraki ocieplają atmosferę. Co jest celem klimatystów?
Odnawialne źródła energii, takie jak panele fotowoltaiczne czy farmy wiatrowe, miały nas uratować przed ugotowaniem planety. Miały obniżyć temperaturę na Ziemi dzięki temu, że produkują energię elektryczną, nie wydzielając dwutlenku węgla. A tu taka niespodziewana przykrość, cios w plecy ze strony naukowców:
„Według naukowców, którzy swoje wnioski opublikowali na łamach pisma naukowego »Nature Climate«, turbiny, które zmieniają energię kinetyczną wiatru w prąd, wpływają na wymianę powietrza między ziemią a atmosferą, zaburzając naturalny transfer energii i wilgoci.
To ma być przyczyną zaobserwowanego wzrostu temperatur. Naukowcy przeanalizowali dane pochodzące z satelitów meteorologicznych z lat 2003–2011 ze stanu Teksas, gdzie mieszczą się cztery z największych farm wiatrowych na świecie, w których jest łącznie ponad 2350 turbin.
Większość z nich została skonstruowana w latach 2005–2008, co pozwoliło badaczom na zaobserwowanie zmian niemal na żywo. Zanotowano wzrost średniej temperatury o 0,72 stopnia na dekadę w porównaniu do rejonu, gdzie takich farm nie ma. To tyle, o ile ocieplił się klimat w skali globalnej od czasu rewolucji przemysłowej. Wzrost temperatury jest największy nocą, gdy ziemia oddaje ciepło do atmosfery[1]”.
Wiatraki ocieplają zatem atmosferę, a nie schładzają, jak to się nam wmawia. A żeby tego było mało:
„Systematyczny przegląd 116 artykułów analizujących wpływ paneli słonecznych na otaczające środowisko wykazał, że mogą one znacznie ocieplać miasta w ciągu dnia[2]”.
Jak to tak? Przecież te odnawialne źródła energii miały nas doprowadzić na skraj epoki lodowcowej, a tu się okazuje, że prowadzą Ziemię, ale do postaci drugiej Wenus. Widać klimatystom tak naprawdę nie chodzi o schłodzenie planety, a jedynie o tresurę ludzi.
(Opracował: Jacek Jaworski)
Przypisy
Zapraszamy do współpracy z Do Prawdy! Kontakt: kontakt@doprawdy.info
