Zimowe przesilenie

Grudzień. Idą święta. Narodziny Chrystusa. Choinka, wigilijna kolacja, prezenty. Ale też szał zakupów, pośpiech, napięcie, objadanie się bez umiaru, przesiadywanie przed ekranem całymi dniami, konfrontacja z problemami rodzinnymi…

Pod tym całym zamieszaniem: wielkim, religijnym wydarzeniem oraz małymi (może tylko z pozoru) ludzkimi sprawami, kryje się jednak coś bardzo podstawowego, coś, o czym większość z nas nie pamięta. 21 grudnia, po raz kolejny zupełnie niepostrzeżenie, w naszej szerokości geograficznej będzie rodziło się światło. Ziemia po łagodnym i pełnym, półrocznym wydechu delikatnie zacznie dokonywać wdechu. Przesilenie zimowe.

Na samym dnie ciemności, w czeluściach chłodu, uśpienia, śmierci i wycofania zakiełkuje światło i powoli będzie rosło w siłę, stopniowo wypierając ciemności. Tam gdzie zwycięża i tryumfuje ciemność, tam też już rozpoczyna się świetlisty pochód, który zakończy się dominacją jasności oraz jednoczesnymi narodzinami ciemności. Tak oto światłość i ciemność nie tyle walczą ze sobą ile wzajemnie się przenikają, dopełniają, przemieniają jedno w drugie oraz ostatecznie razem tworzą zupełnie nową całość, w której może rozkwitać życie.

Nasi dalecy (przedchrześcijańscy) przodkowie przywiązywali ogromną wagę do przesileń i równonocy. To właśnie te momenty były podstawowymi kotwicami stabilizującymi wszechświat, dającymi poczucie porządku, cykliczności i przewidywalności. Dzisiaj traktujemy to jak nieszkodliwy zabobon, pogańską herezję lub też ciekawostkę antropologiczną. A przecież ciągle w zakamarkach naszej psychiki potrzebujemy kultywowania tego momentu w jego ekologicznym wymiarze.

Zatem pozwólmy sobie w ten szczególny dzień, by zrobić coś wyjątkowego, coś, co da wyraz naszym głębokim związkom z naturą. Pójdźmy do lasu lub parku, ale inaczej niż na zwykły spacer. Niech każdy krok, każdy nasz oddech będzie ruchem i oddechem Ziemi. Połóżmy się na śniegu i poczujmy jak całe nasze ciało jest przyciągane przez planetę. Pokłońmy się z wdzięcznością słońcu oraz księżycowi i gwiazdom, bo w końcu jesteśmy dziećmi wszechświata. Przygotujmy uroczystą kolację w intencji przyrody, dziękując jej za to, że możemy być i oddychać. Złóżmy sobie życzenia, ale tak, jakby przemawiała przez nas Ziemia, a nie nasze małe, egoistyczne „ja”. Rozpalmy ogień, po to by rozświetlić mrok, bo czas go właśnie rozświetlić. I podzielmy się swoją intencją bycia blisko z Ziemią; bycia nią samą.

Praktykujmy przesilenie. Praktykujmy samotnie, a jeszcze lepiej w grupie. Potrzebujemy tego jak nigdy. Potrzebujemy tego i my i Ziemia.

Autor: Ryszard Kulik

                 Zapraszamy do współpracy z Do Prawdy! Kontakt: kontakt@doprawdy.info