Polscy rolnicy spisani na straty

„W cotygodniowym programie telewizyjnym z udziałem dziennikarzy różnych, ale w sumie jedynie słusznych mediów, dziennikarka „Onetu” Małgorzata Gałczyńska z rozbrajającą szczerością przyznała, że na rolnictwie się nie zna kompletnie, ale się wypowie. Otóż według tej pani, niekorzystna dla polskiego rolnictwa umowa Unii Europejskiej z państwami Ameryki Południowej, to nieuchronny element globalizacji. Stwierdziła również, że polskim rolnictwem straszono również kraje Zachodu przed przystąpieniem Polski do UE, a przecież polskie rolnictwo nie dobiło rolnictwa zachodniego. (…)

W Polsce istnieje w tej chwili nieformalny kombinat, w skład którego wchodzą politycy rządzących Polską ugrupowań, dziennikarze, publicyści, jacyś internetowi patocelebryci oraz zainteresowane korporacje. Oni mówią wprost, że jako nasza elita intelektualna wiedzą lepiej co dla polskiego pospólstwa jest słuszne i dobre. Obiecywano nam Unię równych szans i solidaryzm międzynarodowy, tymczasem liderzy UE z Zachodniej Europy wynegocjowali sobie porozumienie z Brazylią czy Argentyną, w ramach którego ich rolnictwo ma ponieść jak najmniejsze zyski w sektorze rolniczym i jak największe w sektorze przemysłowym.

Negatywne aspekty podpisanej umowy mają wziąć na siebie kraje Europy Wschodniej. One według polityków z Berlina i Paryża i tak już za dużo zyskały na swoim członkostwie w UE, pora na rekompensatę. Tymczasem polscy euroentuzjaści wierzą niewzruszenie w istnienie brukselskiego Świętego Mikołaja, który od lat bezinteresownie zasila Polskę grubą kasą.

Polscy rolnicy protestują, premier Tusk bagatelizuje ich protesty twierdząc, że protesty są niewielkie i spodziewał się większych. (…)

 Polskim rolnikom zarzuca się, że najwięcej zarobili na obecności Polski w UE. Dowodem na tę tezę mają być drogie, nowoczesne ciągniki, którymi pracują w polu. Tak, te ciągniki są drogie, ale czy to polski rolnik decyduje po ile są one rolnikom sprzedawane? Te ciągniki nie są formą prestiżu dla rolników, nie kupują ich dla rozrywki, tylko do pracy. (…) Może te ciągniki byłyby tańsze, gdyby były produkowane w Polsce, ale już nie są produkowane, bo zadbali o to kumple Tuska pokroju Janusza Lewandowskiego. Ciągniki byłyby tańsze, gdyby rolnicy nie musieli kupować je od niemieckich firm tylko, na przykład, z Białorusi, gdzie są znacznie tańsze, ale polscy rolnicy nie mogą ich kupować, jeśli chcą otrzymać wsparcie z UE na zakup nowego taboru. Ci spośród polskich rolników, którzy kupili białoruskie traktory, mimo pierwotnej zgody na ich zakup, mają dziś zwracać całość dofinansowania. (…)”

Cały artykuł: https://wolnemedia.net/polscy-rolnicy-spisani-na-straty/

                                                                                                   (Fragmenty wybrał: Jacek Nowak)

         Zapraszamy do współpracy z Do Prawdy! Kontakt: kontakt@doprawdy.info