Ziemia jako biznes czy potencjał do zapewnienia nam przetrwania.

To już nie jest rolnictwo, to wzięcie Matki Ziemi w niewolę i wyzyskiwanie jej, a konsekwencją dla nas jest całkowite odcięcie od Energii Źródłowej.

Ziemia zawsze była naszą żywicielką, łaskawą dla wszystkich stworzeń. Ziemia to cudowna stwarzająca, kochająca żeńska Energia, na którą w obecnych czasach odbywa się zmasowany atak w różnych odsłonach.

. Uprawianie Ziemi bez bezpośredniego kontaktu z nią, lub zautomatyzowanie prac, zdalne zarządzanie – kamery w halach „produkcyjnych” zwierząt i aplikacje na smartfony pomagające farmerom efektywnie zarządzać „produkcją” na farmach… na Miłość Boską, to już nie jest rolnictwo, to wzięcie Matki Ziemi w niewolę i wyzyskiwanie jej, a konsekwencją dla nas jest całkowite odcięcie od Energii Źródłowej.

Wróćmy na chwilę do niezamierzchłej przeszłości.

Jeszcze pamiętam mojego dziadka, który zanim rozpoczął jakąkolwiek pracę na roli to zdejmował czapkę i klękał, żeby się przeżegnać. Wówczas chłopi, wieśniacy (termin rolnik wszedł w powszechne użycie wraz z maszynami rolniczymi) rozumieli, że ziemię należy szanować, bo od niej zależy ich przeżycie oraz jakość życia. Oni nie eksploatowali ziemi, oni się nią opiekowali. Jeszcze pamiętam oranie i bronowanie końmi (całe szczęście, że odsunięto je od tej wyczerpującej i wyniszczającej pracy), pamiętam nawet żniwa wykonywane ręcznie – kosami. Pamiętam śpiew skowronków towarzyszący nam podczas wczesnowiosennych prac polowych. To było zaledwie pół wieku temu! Potem pojawiły się traktory, kosiarki, snopowiązałki a wraz z nimi coraz więcej śmiertelnych ofiar wśród gniazdujących w zbożu ptaków lub młodych zajączków. Potem weszły kombajny i jeszcze więcej ofiar wśród dzikich zwierząt zwłaszcza, że kombajny wyposażone w oświetlenie mogły rżnąć nawet w nocy.

Tak jest do dziś… Gdy spoglądam na współczesne traktory, których przednie koła są większe od tylnych kół starych poczciwych „Ursusów” zastanawiam się co ten człowiek siedzący 2 metry nad ziemią wie o życiu tam w dole? Czy je zauważa, czy się o nie troszczy..? A może nie pamięta, że takowe istnieje..?

Dziś Ziemię się eksploatuje, przekształca, wyzyskuje na skalę, która była dla mnie niewyobrażalna w latach mojego dzieciństwa i młodości. Gdyby wtedy ktoś powiedział mi, że farmerzy muszą korzystać z nawigacji satelitarnej by nie zgubić się na polu pewnie rozejrzałabym się po okolicy (zakładając oczywiście, że rozumiałabym co to jest GPS) i zastanawiała jak można się zgubić w tak znajomej okolicy? Ale jak się ma monokulturę od horyzontu po horyzont to już inna bajka. No i drony do doglądania czy pilnowania upraw…

Apeluję do wszystkich, którzy dali radę doczytać do końca ten felieton, by otworzyli zamieszczone linki do filmów na youtube i obejrzeli jak wygląda farma sir;a Dysona w Anglii. Zastanówcie się ile ton buraków, kapusty, marchewek, fasoli tudzież kalafiorów, brokułów, brukselek… itd. można by wyhodować na tym areale, na którym uprawia się „rośliny energetyczne”. Rośliny energetyczne! Oto przyszłość rolnictwa! Produkcja „zielonej energii”- to dla ratowania naszej planety przed skutkami zmian klimatycznych. A przecież farmy wiatrowe i fotovoltaiczne również pan Dyson ma na swoich terenach, jak widać na jednym z filmów, do których linki zamieszczam na końcu.

A potem, obejrzyjcie koniecznie (i wesprzyjcie choćby symbolicznym biletem kinowym) film Ziarno Świadomości, kto jeszcze tego nie zrobił, bo już od roku jest dostępny w sieci.

Ziemia orna/ grunty rolne, póki co są bardzo tanie w porównaniu z innymi nieruchomościami, a cena gruntu nie stanowi o jego wartości. Wartością ziemi jest jej potencjał do zapewnienia nam przetrwania. Kto ma już ziemię niech kupuje bitkojny albo złoto lub inne kruszce, bo mając ziemię ma zagwarantowane przeżycie. Kto zaś ma zdrowy rozsądek, niech kupuje ziemię uprawną, żeby móc hodować swoją żywność. Bo gdy przyjdą milionerzy, to zabiorą. A wtedy może się spełnić biblijny scenariusz:: „kwarta pszenicy za denara* i trzy kwarty jęczmienia za denara*, a nie krzywdź oliwy i wina”. Ap.6:6

Lub, parafrazując, „kwintal pszenicy za bitcoina, tona jęczmienia za bitcoina a o kapuście i pomidorach zapomnij”

Z pozdrowieniami

Wasz Szpieg z Krainy Deszczowców

*: denar w czasach gdy pisano Księgę Objawienia to była dniówka dla jednego robotnika a kwarta pszenicy zapewniała przeżycie jednej osobi przez jeden dzień.

źródła:

https://www.fwi.co.uk/business/markets-and-trends/land-markets/dyson-splashes-another-37m-on-farmland

Biblia Tysiąclecia, Wydawnictwo Pallotinum Poznań- Warszawa 1971, wydanie drugie zmienione