Przesyt

No i ziścił się nasz sen – wszystkiego mamy pod dostatkiem. Bardzo dużo: jedzenia, przedmiotów, wrażeń, informacji, możliwości…

Jednak przesyt i towarzyszący mu nadmiar stały się naszym przekleństwem, ponieważ paradoksalnie spadająca wartość naszych doświadczeń tylko wzmaga nasz głód. Szukamy więc ciągle więcej tego, co nas zaspokoi, ale im tego jest więcej, tym trudniej o satysfakcję.

Zapomnieliśmy, że zamiast np. poszukiwać coraz bardziej egzotycznych smaków i wrażeń kulinarnych, największą przyjemność z jedzenia mamy wtedy, gdy wcześniej doświadczymy głodu.

Mówimy, że głód to najlepsza przyprawa. Ale kto dzisiaj doświadcza głodu? W bogatych społeczeństwach jemy ciągle – nawet jeśli nie jesteśmy głodni. A mamy w czym wybierać. Jednak, aby przebić się w tym nadmiarze z czymś, co przyciągnie uwagę, trzeba coraz bardziej się natrudzić. Wiecie, jaki jest obecnie najbardziej nowoczesny trend kulinarny? To potrawy opakowane w folię ze złota, tak cienką, że można ją zjeść razem z daniem. Wyobraźcie sobie złotego pączka, którego nie tylko smakujecie, lecz także postrzegacie jako coś wyrafinowanego, ekskluzywnego – złoty deser. To nadmiar w swojej najwyższej formie ukazujący stopień szaleństwa, do którego doszliśmy.

Trzeba też powiedzieć, że wszechobecny nadmiar szkodzi nie tylko nam, lecz także całej planecie. Po drugiej stronie nadmiaru mamy bowiem wymierające gatunki, zmieniający się klimat oraz toksyny zatruwające życie – nie tylko nam. Nasz bogaty zachodni i północny świat nadmiaru działa tak, że gdyby wszyscy ludzie go praktykowali, to potrzebowalibyśmy od 4 do 8 planet takich jak Ziemia. Tylko dzięki temu, że około 70 procent ludzkiej populacji żyje w biedzie (oczywiście nie z własnej woli), planetarny system podtrzymywania naszego życia jeszcze się nie załamał. Marna to jednak pociecha, bo przecież cały ten układ społeczny jest głęboko niesprawiedliwy, a ci, którzy póki co klepią biedę chętnie by się z nami bogatymi zamienili.

Czy jest jakieś lekarstwo na nadmiar? Nawet jeśli jest, to ciągle tkwimy w pułapce, jak pacjent, który idzie do apteki po to lekarstwo i mówi: „poproszę o tabletki na nadmiar, tylko dużo, dużo, max, forte…”.

Ratunkiem może jest to, że jak się w końcu od tego nadmiaru pochorujemy, to jedynym wyjściem stanie się błogosławiony post będący drogą do zdrowienia.

(Autor: Ryszard Kulik)

Zapraszamy do współpracy z Do Prawdy! Kontakt: kontakt@doprawdy.info