SŁOWIANIE! SŁOWA mają moc

Wstęp:

Teoria relatywizmu językowego Sapira-Whorfa mówi, że: język, którym się posługujemy nie służy tylko do opisywania świata, ale aktywnie wpływa na to, jak myślimy, postrzegamy rzeczywistość i ją kategoryzujemy. Innymi słowy, umysł ludzki wykształca się w zależności od języka, w jakim jest programowany.

Usuwając z języka jakieś hasło, lub podmieniając je innym, powoduje się zmiany w postrzeganiu zjawisk opisywanych danym słowem. Podprogowo wprowadzane są nowe skojarzenia, nowe wzorce zachowań. Można więc pokusić się o stwierdzenie, że język służy do programowania podświadomości. Oto prosty przykład: „Mężczyzna” stopniowo i skutecznie zostaje zastępowany slangowym do niedawna „facetem”. Dziś w poważnych dyskusjach słowo „facet” jest terminem zamiennym dla słowa „mężczyzna”, tak jakby bycie mężczyzną było czymś niewłaściwym lub niepożądanym. A szkoda, bo w ślad za tym dochodzi (podobno) do stopniowego zaniku męskości. Jedni mówią, że to wina wszechobecnego bisfenolu w produktach spożywczych, inni, ze ideologii dżender. A może po prostu męskość zamienia się w „facetość”. Czy można spodziewać się, że takie zjawiska jak mężność i męstwo też zanikną? To nie jest moja złośliwość. Sami to sobie przetestujcie: spójrz kobieto/ mężczyzno, na swojego męża/partnera i powiedz do niego: FACET. A potem powiedz MĘŻCZYZNA. Czy czujesz różnicę? Człowieku płci męskiej- zrób to samo patrząc w lustro.

A teraz, kobieto, która chcesz zostać matką, pomyśl, czy wolisz być ciężarna, czy przy nadziei? W ciąży, czy w stanie błogosławionym? Czy czujesz różnicę?

Dalszy tekst:

Kochani SŁOWIANIE! SŁOWA mają moc, nie tylko w przenośnym znaczeniu, a nasza Polszczyzna to wyjątkowy skarb, wyjątkowy wśród języków. Niektórzy jego badacze twierdzą, że należy do nielicznych na globie języków pierwszych. Kiedyś uczono, że wywodzi się wprost z Sanskrytu teraz, że z języka praindoeuropejskiego za pośrednictwem prasłowiańskiego. Badacze wyśledzili także widoczne według nich związki języka polskiego ze starym egipskim (np. imiona bóstw brzmią bardzo podobnie). W polskim języku są zakodowane prawdy duchowe, jak twierdzi wielki entuzjasta i badacz polszczyzny Rado.

Co prawda zabrano nam pismo runiczne i wprowadzono alfabet łaciński, ale go zmodyfikowaliśmy na potrzeby naszych licznych onomatopei (coś mi tu szumi i szeleści…). To m.in te słowa dźwiękonaśladowcze nadają moc językowi, łącząc mówiącego z energią Ziemi, Przyrody. Tak! Właśnie PRZY-RODY a nie natury. PRZY-JA-CIEL (ktoś bliski twojemu ciału). PO-ROZUM-MIEWAĆ- czyż to nie piękniejsze, niż komunikować się..? RADOŚĆ. Sylaba RA to ta sama, co mantra RAM otwierająca czakrę splotu słonecznego, który już nawet w Polsce zaczęto nazywać solar pleksusem. P-RA-wda. Prawda jest świetlista jak Ra- bóg Słońce i ma moc, jak splot słoneczny. Każdy dżwięk ma przypisaną konkretną częstotliwość. Wypowiadając dany dźwięk łączymy się z ukrytą energią danego słowa/wyrazu. (A, właśnie- słowo czy wyraz? Ja wolę wyraz, bo ma moc wyrażania). Ukryte znaczenie słowa grasica: g-RA-ś-c to: przyciąga-Twórcy- światło- caląc. Grasica to nasza czakra serca, gdzie jest przyciągane i scalane Światło Twórcy. PRAwda i PRAna- jak dwie siostry…

Nasze słowiańskie słowa łączą nas z energią naszych słowiańskich przodków. Mamy całe grupy/ rodziny wyrazów, które zawierają w sobie istotny rdzeń i niosą w sobie bardzo szczególny zapis znaczeniowy. Popatrzmy choćby na tę rodzinę wyrazów:

RÓD, NA-RÓD, G-RÓD, W-Ś-RÓD, Ś-ROD-OWISKO, Ż-RÓD-ŁO a także PRZY-ROD-A

A teraz, kto zna angielski (a kto nie zna?- chciałoby się zapytać), niech sobie wstawi angielskie odpowiedniki polskich wyrazów. Czy widać w tym jakąłś „rodzinę”?

Podobnie z innymi rodzinami wyrazów, jak: OJCOWIE- OJCZYZNA, OJCZYSTY.

MĄŻ, MĘŻNY, MĘSTWO, MĘŻCZYZNA I MĘŻYNA (potem zastąpiona słowiem kobieta, w rosyjskim to nadal jest „żeńścina” a w serbskim- „żenska” lub „żena”).

Wprowadzanie nowych słów pozwala nam się co prawda sprawniej „komunikować’, ale nie tworzy połączenia pomiędzy rozmówcami.i odcina od pierwotnych znaczeń, tworząc spory zamęt w zbiorowej świadomości narodu. Pewnych subtelnych zmian już dokonanu poprzez np. zmienienie znaczenia słowa AVATAR. Jeszcze 30-20 lat temu to słowo oznaczało istotę oświeconą, urzeczywistnionego Mistrza, wcielenie boskości na Ziemi. Avatarem był nazywany Budda, Jeszua (Jezus), Sai Baba, Saint Germain itp. Mistrzowie i Nauczyciele, którzy byli w tym świecie ale nie z tego świata. Zmieniło się to wkrótce po rozpowszechnieniu filmu „Avatar” a potem chyłkiem zaczęto tak po prostu nazywać avatarem cyfrowych reprezentantów istot człowieczych w nowym, virtualnym „świecie”. Jest to niezbędne do funkcjonowania w kolejnej wersji cyfrowej rzeczywistości, która jest stopniowo wprowadzana- do „rzeczywistości” virtualnej Metaverse.

Drugi przykład, to „galeria”. Do niedawna galeria oznaczała miejsce królowania sztuki. Do galerii chodzili ludzie, którzy byli koneserami sztuki lub byli ciekawi jak to jest obcować ze sztuką, pokontemplować dzieła artystów, spróbować pojąć znaczenia ukryte w dziełach lub po prostu poobcować z pięknem. Po co dziś chodzi się do „galerii’? Na „szoping”, jak mawia młodzież zapatrzona w świecące prostokąciki. Lub, pooglądać towary wystawione na sprzedaż. Poprzebywać w zamęcie, hałasie zbyt głośnej muzyki nie najwyższych lotów i wśród tłumu zakupowiczów.

A co ze słowem „post”? Chyba nie trzeba wyjaśnień.

Jest spora grupa słów, która brzmi jednakowo lub podobnie we wszystkich współczesnych językach, poniewaz opisuje pewne zjawiska lub urządzenie, jakie pojawiły się wielu miejscach globu równocześnie, we współczesnym czasie i, których nie było w zamierzchłych czasach, więc nie mogły mieć nazwy. Np. komputer, mikroskop, laboratorium, telefon, internet… itd. I to jest okej- przepraszam- w porządku, bo ta wspólna terminologia bardzo ułatwia porozumiewanie się. No dobrze, zaadaptujmy też streaming, bo chyba nie ma polskiego odpowiednika na to zjawisko. Ale: po co nam „balans”, skoro mamy żródłowe słowo RÓWNO-WAGA? Po co nam „centrum”, skoro mamy piękne słowo OŚ-ROD-EK? Niech już to „centrum” pozostanie handlowym, a „galeria”powróci na należne jej miejsce. Po co nam fejkniusy, skoro mamy już „postprawdy”..? Ach, to się chyba nie przyjęło. Ale jeszcze są „kaczki dziennikarskie”.

Ja wolę być nagRAdzana niż premiowana Wolę mieć coś za DAR-mo niż za fri. A ty?

Jaki jest sens wyzbywania się pięknych żródłowych słów obecnych od wieków, jeśli nie tysiącleci w naszej mowie? Czy chodzi o to, żeby odseparować nas od innych słowiańskich narodów i „przełączyć” do innej grupy kulturowej? Czy to jakś unifikacja kodów, która ułatwi sztucznej inteligencji sterowanie ludzkim postrzeganiem (żeby nie używać powszechnie używanego acz nie polskiego słowa „percepcja”)? Czyżby ktoś nas przeprogramowywał, czy przeprogramowujemy się sami..? I to jest „klu” sprawy 

RODacy! Weżmy się za odchwaszczanie polskiego języka z niepotrzebnych anglicyzmów, bo przed nami nowa niespodzianka- język niebinarny. I to dopiero będzie „czelendż” 

PozdRAwiam was, którzy to czytacie

Wasz Szpieg z Krainy Deszczowców

Wiedzę na temat polskiego języka czerpałam z:

Zainteresowanym zgłębianie tajników polskiego języka polecam ,www.pierwszyjezyk.pl kanał na youtube o tej samej nazwie oraz kanał Bartłomiej Góralski- Prometej Wyzwolony