Krajowy alert dla bezpieczeństwa żywnościowego Wielkiej Brytanii – broń pogodowa niszczy uprawy

Julian Rose

“Posiadanie pogody” to śmiertelnie niebezpieczna próba zabrania naturalnych, wspierających życie cykli klimatycznych z rąk natury i oddania ich w ręce małej kliki bezdusznych i obsesyjnie psychopatycznych potworów.

Dla odpowiedzialnych rządów potrzeba zabezpieczenia swemu państwu solidnych podstaw bezpieczeństwa żywnościowego jest sprawą fundamentalną.

Lecz do roku 2026 całe dziesięciolecia neoliberalnej globalizacji i „wolnego rynku” bezlitośnie podkopały ten fundamentalny obowiązek zapewnienia państwu i narodowi możliwości wyżywienia się własnymi produktami. Zamiast tego spowodowały rosnącą zależność państw od zewnętrznych źródeł podstawowych produktów żywnościowych.

Wielka Brytania, jako wyspa, jest szczególnie podatna na taką zależność. Podczas II wojny światowej została niemal odcięta, gdy niemieckie okręty podwodne atakowały transatlantyckie szlaki żeglugowe oraz kanał La Manche.

Tegoroczne lato z suszą i upałem sprawiło, że własna żywność staje się dla tego kraju rzeczywistym problemem. Dochodzi do tego po latach ignorowania spadku zdolności do samowystarczalności o co najmniej 40%.

Teraz więc, długo po czasie, zainteresowane strony wszczynają alarm i nakłaniają rząd do podjęcia swego obowiązku zapewnienia ludności dostępu do świeżego, wysokiej jakości jedzenia.

Lecz gdy przyjrzeć się dokładniej, jak to działa, widać że w rzeczywistości polityką rynkową steruje nie rząd a supermarkety. To potężna moc nabywcza sieci super- i hipermarketów zawiaduje działalnością komercyjną związaną z łańcuchem żywieniowym.

W sierpniu tego roku supermarkety w Wielkiej Brytanii podjęły wspólną inicjatywę wywierania nacisku na rząd, aby wytyczono prawnie wiążące cele w kwestii produkowanej w kraju żywności. Pilnowanie własnych marży zysku i utrzymywanie kontroli nad produkcją w najbliższym rejonie zapewnia im dalszą dominację nad narodowym rynkiem.

Obejmuje to również zachowanie umów kontraktacyjnych z największymi jednostkami agrochemicznej produkcji masowej i kombinatami rolnymi, które zasypują półki supermarketów czymś, co błędnie uchodzi za produkty rolne wysokiej jakości.

To szokujące, iż 78% świeżych produktów jest obecnie importowana, z coraz mniejszym udziałem pochodzących z Europy, podczas gdy pochodzące z Afryki wzrosły o 55%.

Na domiar złego, prócz spadku rodzimej produkcji, około 70% infrastruktury wodnej jest obecnie w posiadaniu obcych przedsiębiorstw.

W swym niedawnym artykule dla gazety The Independent, rolnik ekologiczny Roger Saul ostrzega przed nieuchronnym zagrożeniem zbliżającym się do przegrzanej i wysuszonej na wiór Wielkiej Brytanii. W lipcu i sierpniu na trzech czwartych Anglii oficjalnie zarejestrowano suszę, która w lipcu – najbardziej suchym miesiącu, kiedy zanotowano jedynie 10 % przeciętnego opadu deszczu – dotknęła 45 milionów ludzi.

Podobnie jak w większości Europy, było tu gorąco; mieliśmy wiele dni z temperaturą od 30 do 35 stopni C.

Plony zbóż spadły o 15 – 20 %, a plony warzyw także odniosły wielkie straty i są o niemal 50% niższe niż w latach ubiegłych. Roger Saul szacuje, iż przychody brytyjskich rolników ucierpiały straty w wysokości 390 milionów funtów, a uprawy warzyw przetrwały wyłącznie dzięki nawadnianiu. W ostatnich latach taka sytuacja staje się regułą.

Spółki wodne w Wielkiej Brytanii są krytykowane za ich widoczną nieudolność w radzeniu sobie z wyciekami i przypadkami zanieczyszczania rzek przez rolnictwo i przemysł.

Naciskany przez rolników rząd nie zdołał wyasygnować funduszy na budowę zbiorników na farmach do zbierania nadmiaru wody zimą, ani nie chce pomagać rolnikom w organizowaniu innych sposobów poprawiających retencję wody w glebie.

Powściągliwość brytyjskiego rządu w ułatwieniu rolnikom wyjścia z tego impasu nie jest niczym nowym. Pokazuje ona coraz wyraźniej to, o czym piszę od lat: beznadziejna sytuacja polityczna kraju jest skutkiem tego, iż Londyn stanowi centrum niesłabnącej i historycznie ukształtowanej determinacji posiadania kontroli oraz zysków ze światowego handlu. We współpracy ze Światowym Forum Ekonomicznym, Organizacją Narodów Zjednoczonych, Światową Organizacją Handlu, Bankiem Rozliczeń Międzynarodowych, firmą Black Rock, organizacją Tavistock, MI5/6, Mosadem i oczywiście oddziałamiamerykańskich tajnych służb oraz wiodącymi bankierami – by wymienić tylko niektórych głównych wspólników.

Sercem kliki globalnej manipulacji londyńskiego City jest już od dawna skorumpowane Westminster. Podstępny nurt zaznaczający się w życiu politycznym Westminsteru podkreśla istnienie dwóch lóż masońskich związanych z parlamentem, do których jego członkowie mają codzienny dostęp.

Program przyjęty – jeśli nie stworzony – przez City of London stanowi sedno prowadzonej od góry do dołu gry o władzę, mającej miejsce od lat 1950., począwszy od Klubu Rzymskiego, przez grupę Bilderberg, Tavistock i dalszych kultowych doradców oraz światowych manipulatorów.

Większość Czytelników już wie, że to właśnie ten program napędza Nowy Zielony Ład Światowego Forum Ekonomicznego i Czwartą Rewolucję Przemysłową, która obejmuje cele „zrównoważonego rozwoju” Agendy 2030 ONZ. Ich ostatecznym imperatywem jest zerowa emisja CO2 netto do 2045 roku.

Do tej haniebnej agendy można teraz dodać pośpieszną wymianę ludzkiej siły roboczej na sztuczną inteligencję oraz ogromne, pochłaniające wodę, wspierane przez rząd serwerownie, zaprojektowane specjalnie do pełnej inwigilacji i kontroli elektoratu, czyli nas.

W tym reżimie rolnictwo i produkcja żywności zajmują wysoką pozycję na liście sektorów przeznaczonych do systematycznej likwidacji i podporządkowania go żywności syntetycznej produkowanej w laboratorium, owadom, dalszemu manipulowaniu komórkowym DNA i „nowej” inżynierii genetycznej.

Niezależni rolnicy stanowią zagrożenie dla scentralizowanego i coraz bardziej obecnego sytemu cyfrowej kontroli, obiecanej nam przez przywódców Światowego Forum Ekonomicznego i per procura wszystkie rządy, które podpisały jego agendę Wielkiego Resetu.

„Kto kontroluje żywność, kontroluje ludzi”. Henry Kissinger.

Olbrzymia większość światowych korporacji bierze udział w tym procesie dehumanizacji, wynaturzenia i ekobójstwa. Jak już zaznaczono, rząd Wielkiej Brytanii jest głównym graczem w tym procesie likwidacji fundamentalnego wspierania życia.

Została więc uruchomiona jeszcze nie całkiem widoczna wojna pomiędzy coraz bardziej uciskaną ludnością Wysp Brytyjskich, a sekciarską agendą wyrugowania środowiska naturalnego i człowieka, która obejmuje (i obejmowała zawsze) wielki program depopulacji zmierzający do zmniejszenia ludności świata do poniżej pół miliarda.

Od lat 60. ubiegłego wieku agendy wojskowe USA opracowywały program o nazwie “Posiadanie pogody do 2025 roku”. Dzisiaj działanie tego programu polega na załamywaniu pogody przez podgrzewanie jonosfery urządzeniami w rodzaju HAARP na Alasce, rozmieszczonymi strategicznie na całym świecie. Ta i wiele innych technologii zaburzających pogodę są kontrolowane przez rządy i wojsko. „Posiadanie pogody” to śmiertelnie groźna próba odebrania naturalnych, sprzyjających życiu cykli klimatycznych z rąk natury i oddanie ich w ręce małej kliki bezdusznych i obsesyjnie psychopatycznych potworów.

Brytyjski czerwony alarm dla suwerenności żywieniowej odzwierciedla rozmyślnie wprowadzony stan rzeczy. Człowiek nie może w pełni kontrolować pogody, lecz próby dokonania tego i użycia jako broni przeciwko tym, których pragną kontrolować, wywołały poważne zaburzenia klimatu we wszystkich częściach świata.

W poprzednim artykule porównałem to do stanu planetarnej gorączki.

Zjawiska cykliczne takie jak odwrócenie prądów El Nino na Pacyfiku, zmienna aktywność słońca, słabnięcie magnetosfery i rozrzedzenie warstwy ozonowej jeszcze bardziej uwypuklają te zakłócenia. Także ciągłe przesuwanie się biegunów, a zwłaszcza bieguna północnego.

Nikt nie będzie w stanie określić jednego konkretnego powodu suszy, jaka ogarnęła większość Europy podczas tegorocznego lata, ani też żadnego innego pojedynczego czynnika sprawczego kryjącego się za terminem „zmiany klimatyczne”.

Bardzo niewielu skojarzy sobie, że też to, że zamknięcie cieśniny Ormuz wpłynęło bezpośrednio na łańcuch żywieniowy, ta sytuacja łączy się z hegemonicznym postanowieniem Izraela i USA, by zmieść Iran i całkowicie zdominować Bliski Wschód. A przecież to się wszystko łączy.

Któż więc może zaprzeczyć tej niewygodnej prawdzie, iż naszą pogodą się manipuluje i przekształca ją w broń, po to by przyspieszyć zniweczenie naturalnej odporności przyrody i jej zdolności do dostarczania żywności wystarczającej dla całej ludzkości, gdy jest właściwie pielęgnowana?

Dlaczego sekta militarna USA – pod kierunkiem ukrytych architektów kontroli – zdecydowała jakieś 60 lat temu, że do 2025 roku chcą „posiadać pogodę”?

Znajdujemy się w obliczu wielkiej intrygi, lecz grupa trzymająca władzę ukrywa to pod maską swojego zwykłego oszustwa i nakazuje mediom powtarzać kłamliwe stwierdzenia „to globalne ocieplenie spowodowane przez człowieka”oraz że przyczyną tego jest CO2. Nasz najważniejszy, podstawowy dla przeżycia gaz, który roślinność przetwarza na tlen i bez którego nie byłoby życia na ziemi.

Toteż nad Wielką Brytanią i innymi krajami wisi nieuchronnie zagrożenie, wzywające do natychmiastowego rozwiązania problemu i uniknięcia niebezpiecznej stagnacji w łańcuchu żywieniowym. Mamy to rozwiązanie i chodzi o coś więcej niż deszcz.

Zbierzmy się razem i stwórzmy narodowy ruch oporu, by wreszcie zdemontować platformy władzy, które generują kłamstwa, oszustwa i psychopatyczną, pełną agresji obsesję, zmieniając każdy puchar życia w kielich trucizny. Ma się ona sączyć do przymglonych mózgów większej części ludzkości, która woli odwracać się plecami do tego, co prawdziwe.

Takie połączenie „wciąż ludzkiej”, rozumnej i empatycznej rodziny człowieczej nastąpi, gdyż stanowi pierwotny instynkt przetrwania i rozwoju, nadal dostatecznie silny u tych, którzy nie zatracili swego poczucia, jakim cudem jest Życie.

To już się dzieje, lecz wkrótce stanie się coraz bardziej widoczne, w miarę jak linearne, kruche, zafiksowane rządy, utrzymujące w całości to upadające status quo, zaczną w coraz szybszym tempie pękać z trzaskiem i rozpadać się.

Bądźcie otwarci na wielkie zmiany kierunku. Miejcie gorące serca i bystre oczy; wypatrujcie innych, którzy czują nurt obecnego czasu i rozumieją, iż trwałe więzi buduje się na wzajemnym szacunku dla niewidzialnego Źródła, które powołało nas na ten świat, oraz na Miłości, która nas wznosi i każe nam zawsze z odwagą patrzeć przed siebie.